e-dziewczyny w e-bikini #6

145 godzin (bez kilku minut). Tyle czasu spędziłem na plaży Zacka. W dziwnym wirtualnym świecie gdzie fizyka płata figle, a cyfrowym dziewczynom nigdy kostium nie spada choć się rozwiązał. Narzekać zawsze można, ale fakt że tyle czasu spędziłem przed tym tytułem dziwi – mnie samego najbardziej.

Od dawna mam taką teorię do płyt CD, albumów które kupuje w ciemno, prawie kompletnie nie wiedząc czego się spodziewać, że za kasę jaką wydałem muszę znaleźć tam coś co mi się spodoba. Może przy Dead or Alive Xtreme 3 sam się oszukuję i ciągle szukam. A może ponieważ to niezobowiązujący tytuł, który można włączyć na chwilę bezmózgiego grania ciągle do niego wracam.

Osiągnąłem 110 – maksymalny – poziom i spytany czy mam coś jeszcze do zrobienia w tej grze odpowiedziałem „gram by sobie na cycki popatrzeć”. Owszem mogę starać się nabić maksymalny poziom każdą z dziewczyn, wypełnić garderobę do rozpuku, ale liczę że z czasem przyjdzie to samo.

Na razie mierzę się z ostatnimi filmami Hitomi. Ja rozumie, że chyba żadna kobieta nie chciałaby dostać takiego zaproszenia, ale czuję że twórcy specjalnie zrobili tak niskie prawdopodobieństwo wzięcia zaproszenia na pole dancing by zarobić na kuponach sprzedawanych w Playstation Store.

I mimo, że złamałem się i kupiłem dodatkowe kostiumy za prawdziwą gotówkę, to na kupony nie zamierzam wydawać kasy – pomijam fakt, że na nie japońskim koncie pewno ich w ogóle nie dostanę.

Chciałbym, by kiedyś powstało Dead or Alive Xtreme 4 i by twórcy włożyli w nie trochę więcej serca/czasu/pieniędzy.

Pomarzyć zawsze można…

つづく