e-dziewczyny w e-bikini #7

Rzekłbym że moja przygoda z Dead or Alive Xtreme 3 kończy się tutaj – choć pewno to nie jest prawdą.

Mógłbym zrobić więcej i pewno jeszcze czasem przysiądę by poskakać na wyspie Zacka. Niemniej jednak w ciągu ostatnich dwóch dni udało mi się osiągnąć jedną z tych rzeczy które chciałem – Hitomi wzięła wszystkie bilety prawie z automatu.

Zaskoczyło mnie to bardziej niż 6 pudeł w lotka. Później przyszedł już tylko zawód, bo w sumie cały trud jaki zafundowała mi losowość tej gry miało wynagrodzić zaledwie kilka, niezbyt smacznych minut. Te 4 filmy z tańcem na rurze pokazują jak bardzo ktoś chciałby z tego zrobić grę erotyczną ale a) nie mógł, b) nie potrafił. A może jedno i drugie na raz.

Bardziej cieszą mnie te sceny na plaży. Niektóre filmy z codziennego odpoczynku wyglądają mniej sztucznie, ciekawiej. Nie mam zamiaru się powtarzać przy tym poście i narzekać na DoAX3, bo z tych 150-160 godzin, tak 60-70% czasu akurat spędziłem miło.

Na koniec postanowiłem nagrać wszystkie sceny z Event Paradise Hitomi w najlepszym stroju jaki dostała i z fryzurą do której przekonałem się już przy okazji Dead or Alive 5 Last Round.

Teraz gdy każde kolejne stroje są coraz głupsze, mniej plażowe i jak to przyszło ostatnio – płatne, będę przypatrywał się z boku. Nadchodzi Nioh, Nier: Automata a i parę starych gier samych się nie przejdzie. Kupka wstydu rośnie i chciałbym ją ciut spowolnić.

Liczę, a może raczej marzę o tym bym w Dead or Alive Xtreme 3 znalazł tak za pół roku coś, co sprawi że siądę do gry znowu i poświęcę jej kilka dni (w sensie sumarycznym godzinowym).

Marzyć zawsze można…

e-dziewczyny w e-bikini #7

Mai Shiranui wanted! Alive!

Jak nie przepadam za DLC, to tak się składa, że te typu nowa postać, uważam za sensowne. Zdarzają się takie przypadki że twórcy lecą w kulki (nie będę pisał co mam na myśli), ale wierzę (a może wolę wierzyć), że w przypadku Dead or Alive 5, każda nowa postać to nie kawałek wyciętej gry, który mamy gotowy jeszcze przed premierą, ale chcemy dodatkowo na nim zarobić.

Tak więc zakładając, że romans Mai Shiranui z Dead or Alive 5 nie był planowany gdy wydawano wersję „Last Round”, to stwierdzam, że po poprzedniej postaci, Mai całkiem przyjemnie się gra. Pewno także kwestia podejścia. Kiedyś próbowałem grać w King of Fighters, a że (prawie) zawsze grywam kobietami w mordobiciach to kiedyś tam padło na Mai. Na chwilę wróciłem do zabawy w DoA, online się nie ośmieliłem próbować i gram na jakimś niskim poziomie, ale dobrze się bawię.

Mai Shiranui wanted! Alive!

Bohater Resonail i inne takie

Jakieś 170 godzin zajęło mi zrobienie platyny w Grand Kingdom. Trochę życia uciekło, grunt że dobrze się bawiłem. Co prawda z czasem popadałem w rutynę, a granie online stało się już nie tak samo interesujące. Zostało mi tam coś do zrobienia, ale może w czasach posuchy i wzmożonych chęci wrócę do tego (tak samo myślałem o Final Fantasy Type-0). Może nawet bym grał dalej, ale pod koniec miesiąca pojawiło się demo.

Z Nioh Beta Demo, bawiłem się dobre 25-30 godzin. W stosunku do wersji alfa zmienili kilka rzeczy. Broń już się nie psuje, zamiast tego im dłużej się nią posługujemy tym staje się ona mocniejsza. Trochę pozmieniali misje, a każdą z nich można rozegrać także w wersji Twilight. Przeciwników ludzkich zastępują demony, ich poziom jest znacznie wyższy oraz układ na planszy także się zmienia. Niby jest trudniej, ale jak Williama się „przemaksuje”, a człowiek nauczy się pewnych nawyków to pokonanie bossa, a nawet dojście do niego nie jest takie trudne. Nadal za największy atut Nioha uważam stylistykę oraz klimat.

Generalnie to bardzo chętnie częściej przygarnę tak rozbudowane, przyjemne i czasochłonne wersje demonstracyjne. Jeżeli dziś kampania dla pojedynczego gracza w FPSie często zajmuje poniżej 10 godzin, to wolałbym jakieś dema niż wydawać na gry 250 zł. Z drugiej strony demo Nioha przekonało mnie bym na samą grę wydał te 250 zł.

Teraz po skończeniu krótkiego, acz przyjemnego Castle of Illusion stoję przed dylematem, co dalej? Parę gier nowych czeka, coś starego miałem kiedyś przejść/zagrać/splatynić. Do pewnych gier bym powrócił na chwilę, a w szczególności do Dead or Alive 5, gdy do składu dołączy Mai Shiranui z King of Fighters.

I pewno to będzie mój kolejny przystanek, w końcu premierę Final Fantasy XV przełożyli o dwa miesiące.
PS. Mai w DoA, wygląda lepiej niż w ostatniej odsłonie KoFa.

Bohater Resonail i inne takie

e-dziewczyny w e-bikini #3

Mam przegotowany długi, niepozostawiający suchej nitki tekst na temat Dead or Alive Xtreme 3. Przeczytać, poprawić (o boshe to ja takie rzeczy robię) i dodać stosowne grafiki, czy też filmy. Lenistwo sprawiło, że nadal to szkic a ja po dłuższym czasie włączyłem znowu DoAXa i…

Tylko krowa zdania nie zmienia (ponoć)

… zmieniłem trochę zdanie. Bo choć Dead or Alive Xtreme 3, nie jest grą dobrą, nie zgodzę się z opinią destructoida który dał 1.5/10. Owszem, wiele jej brakuje. Może właśnie głównym zarzutem jakim mogę do niej mieć, to brak gry w grze – powtarzalność i monotonność rozgrywki. Gdy po 2 tygodniach siadłem na godzinkę, dwie… nie uciekłem, nie usnąłem. Po naciskałem przyciski na padzie i podziwiałem „widoki”.

Owszem gra (choć jakby nie było, ciężko DoAX3 grą nazywać) nie porywa, a do pozycji z nowej generacji brakuje jej wiele. Modele postaci zostały na poziomie Dead or Alive 5 (w wersji PS4). Cały szum o softengine 2.0 i rozpinających się bikini to… tylko szum. Zapewne nie dałbym jej 8/10, jak czterech redaktorów famistu, ale Dead or Alive Xtreme 3 ma swój urok.

Bo może jednak to nie gra i w to się nie gra

Myślę, żeby należy odpowiednio podejść do tworu Team Ninja, trzeba popatrzeć na niego inaczej. Jakoś inaczej. Nie mam pojęcia do końca jak. Może wypada myśleć jak japoński do cna Otaku. Nie umiem wyjaśnić co to znaczy, choć tak w 50%+ sam się za takiego uważam. Może po prostu to gra nie dla europejskiego/amerykańskiego odbiorcy. Twórcy dobrze o tym wiedzieli i nie wydali jej poza Azją.

Uważam, że mimo iż modele postaci są leciwe to nadal ładne. A śliczne, piersiaste laleczki, które się gibają i uśmiechają są tym czego otaku potrzebuje. Te duże i te drobne niedociągnięcia kują w oczy, ale jak ukują, to człowiek przymyka je na chwilę i ich nie widzi. To taka zabawka na godzinkę, dwie raz na dwa tygodnie.

Ja tam jednak Otaku nie jestem

Jako europejczyk, czy po prostu gaijin, jednej rzeczy nie zrozumiem. Ceny. Pomijam fakt, że musiałem dopłacić za przesyłkę z drugiego końca świata, oraz opłacić cło, ale jeżeli za Dead or Alive Xtreme 3 trzeba zapłacić jak za wiele innych tytułów premierowych, to polecam kupić cokolwiek innego.

Chyba że po prostu chcemy umiarkowanie grać i sobie oglądać. Choć to i tak dalej zbyt dużo kosztuje.

e-dziewczyny w e-bikini #3