Oj moje pieniądze… #1

Miałem kiedyś napisać o tym jak Dead or Alive Xtreme Venus Vacation mnie kusi do powrotu. Jak te wszystkie śliczne screeny wrzucane na twittera kuszą bym spróbował znowu tego klikadła. A, że generalnie jakoś kiepsko się ostatnio zbieram do czegokolwiek, to i nie udało mi się zrobić kolejnego nijakiego wpisu z cyklu e-dziewczyny w e-bikini.

Niemniej jednak na horyzoncie pojawia się kolejny wyciągacz kasy. Potencjalny, bo tak do końca niewiele o nim wiadomo. Koei Tecmo w 2019 roku, wypuści Dead or Alive 6 i ja oczywiście się z tego powodu cieszę, a tym bardziej, że powoli pokazując kolejne postacie, w końcu pokazali Hitomi.

Nie spodziewam się rewolucji. Nie mam wielkich oczekiwań, ot wiem, że kupuję na premierę i może sprawię sobie jakąś edycję limitowaną – a jak jeszcze oszaleję to może i kupię PS4Pro. Zresztą patrzę na to co jest prezentowane i nie widzę tutaj jakiegoś ogromnego skoku graficznego – choć coraz rzadziej takowego się spodziewam w jakiejkolwiek grze.

Nawet nie przeszkadza mi, że twórcy postanowili odejść od fanservice’u. Zapowiadają, że stawiają na to by postacie były bardziej cool, a nie sexy. Pewno wsłuchują się w głosy społeczności i chcą zrobić wszystko by mordobicie było postrzegane jako mordobicie a nie symulator dyndających nienaturalnie piersi.

Gdybym miał mieć jakieś życzenia co do samej gry, to chciałbym czuć, że mam w co grać. Street Fighter V na którego tak mocno liczyłem bardzo szybko mi się znudził, bo zakładał że każdy grający będzie chciał od razu skoczyć online i zacząć kopać tyłki ludziom z całego świata. Skończyło się to tym, że kiepski i długi matchmaking sprawiał że podczas godziny siedzenia z padem w ręku, graliśmy 20 minut.

Chciałbym aby walki szybko się wczytywały, że opcja random była tak samo świetnie rozwiązana jak w piątce, oraz by dało się zdobywać ciuszki nie tylko przez playstation store. Choć pewno jak będzie dało się coś zdobyć przez sklep, to konto Koei Tecmo się bardzo ucieszy – a ja nie będę smucił, w końcu pieniądz rzecz nabyta.

Na koniec chciałem przeprosić Hitomi, że to jej przyjaciółka Lei Fang znajduje się w nagłówku tego postu i wytłumaczyć się, że nie robię skoku w bok. Ot jakoś tak bardziej do mnie przemawia ten screen.

Milcz i bier mamonę!

Dead or Alive 5 w grudniu tego roku ma otrzymać ostatnie kostiumy. Ostatnie DLC a później zespół ma zająć się czymś innym. Pewno ludzie liczą, że chodzi o Dead or Alive 6, a ja sądzę że na razie będą mocno pracować przy Venus Vacation.

Nie powiem, że nie cieszę się z faktu zakończenia ubierania postaci w Dead or Alive 5. Nie wiem ile to już lat trwało i jak rzadko zdarzało się, że DLC było sensowne. Wiem ile kasy na to poszło i czasem myślę, że gdybym aktywnie grał, to bym więcej pieniędzy wrzucił do skarbca KOEI Tecmo.

Może nie w 100% jestem zadowolony z faktu wydanych pieniędzy, ale tłumaczę sobie (oszukuję się), że na ładne rzeczy zawsze warto wydać. Nawet nie raz przeszło mi przez myśl, że gdy wyjdzie Dead or Alive 6, to ciuszki będę kupował na bieżąco. By ludzie mogli na mnie kląć.

I mimo, że wspominam dobrze stare czasy gdy granie w grę, pięcie się na wyżyny i zwiększanie swych umiejętności wystarczało by zdobywać kolejne pierdołkowate dodatki dla postaci (choć w Edge Master Mode w Soul Bladzie zdobywało się nowe bronie), to czasy się zmieniły.

Teraz myślę jak prosty i prymitywny chłop. Ładny ciuszek dla kogoś – kupuję. Bo tylko Hitomi ma prawo do posiadania szafy wypchanej po brzegi.

Patrząc w przyszło, czekam, oszczędzam, bym kiedyś nie zbankrutował.

Sengoku Jidai!

Ludzi kręci Dark Souls, bo to trudna gra, która każe się nam uczyć. Ja zawsze się śmiałem, że jej trudność wynika z tego, że twórcą nie chciało się gry dopracować. Oczywiście wypowiadam się bo nie grałem, niemniej jednak jak byłem dzieckiem wszystkie gry były trudne i trzeba było się uczyć jak w nie grać.

Chyba ludzie chcą odmiany i właśnie dlatego Dark Souls jest popularny. Czyżby gry które przechodzą się same zaczęły być nudne? Nie mam zamiaru wspomnianej gry ani chwalić, ani krytykować, bo jak już wspomniałem – nie grałem. Także rzadko siadam do hypowanych gier a poza tym klimat średniowiecznego-fantasy nie do końca mi siada.

Ja także chciałbym odmiany (od fantasy) i dlatego też sięgnąłem po demo Nioha. Są tacy co twierdzą, że gra jest trudniejsza niż Dark Souls, ale wiem że bazuje ona na podobnym pomyśle – spokojnego i powolnego rekonesansu, rozsądnej walki z małymi grupami przeciwników i uczenia się ich zachowania. Umiejętnego wykorzystywania słabych punktów i znajdowania sposobu walki z nimi.

W Niohu podoba mi się klimat. Zawsze lubiłem gdy Japończycy zaczynają grzebać w swojej historii, legendach i baśniach. Głównym bohaterem gry jest William, którego postać wzorowana jest na angielskim żeglarzu, który w 1600 roku dotarł do Japonii i został doradcą shoguna Tokugawy Ieyasu.

Gra miała ukazać się wraz z premierą ostatniego filmu Akiry Kurosawy, który dokończony został przez jego syna, ale wszystko gdzie się posypało i jej produkcja utknęła w martwym punkcie. Spotkałem się także z informacją (nie wiem na ile prawdziwą), że gdy jakieś 10 lat temu, Team Ninja tworzył grę, ktoś stwierdził że gra nie przyjmie się ze względu na poziom trudności. Lata minęły, ludzie zakochali się w Soulsach, więc przyszedł czas by dokończyć historię blondwłosego samuraja.

Nioh to świetna zabawa. Wymagająca cierpliwości, pewno nie wszystko odkryłem, może na tą chwilę mnie gra przerosła, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Może będzie ciekawie.

PS. Śmiesznym jest fakt, że przy graniu kilku(nastu) godzin w demo, lepiej się bawiłem (a nie skończyłem w nim obu misji, drugą ledwo zacząłem) niż przy graniu w Dead or Alive Xtreme 3. A przecież to ta sama firma, to samo studio.

DoAX3 to gra będąca demem. Nioh to demo będące grą.