Mai Shiranui wanted! Alive!

Jak nie przepadam za DLC, to tak się składa, że te typu nowa postać, uważam za sensowne. Zdarzają się takie przypadki że twórcy lecą w kulki (nie będę pisał co mam na myśli), ale wierzę (a może wolę wierzyć), że w przypadku Dead or Alive 5, każda nowa postać to nie kawałek wyciętej gry, który mamy gotowy jeszcze przed premierą, ale chcemy dodatkowo na nim zarobić.

Tak więc zakładając, że romans Mai Shiranui z Dead or Alive 5 nie był planowany gdy wydawano wersję „Last Round”, to stwierdzam, że po poprzedniej postaci, Mai całkiem przyjemnie się gra. Pewno także kwestia podejścia. Kiedyś próbowałem grać w King of Fighters, a że (prawie) zawsze grywam kobietami w mordobiciach to kiedyś tam padło na Mai. Na chwilę wróciłem do zabawy w DoA, online się nie ośmieliłem próbować i gram na jakimś niskim poziomie, ale dobrze się bawię.

Bohater Resonail i inne takie

Jakieś 170 godzin zajęło mi zrobienie platyny w Grand Kingdom. Trochę życia uciekło, grunt że dobrze się bawiłem. Co prawda z czasem popadałem w rutynę, a granie online stało się już nie tak samo interesujące. Zostało mi tam coś do zrobienia, ale może w czasach posuchy i wzmożonych chęci wrócę do tego (tak samo myślałem o Final Fantasy Type-0). Może nawet bym grał dalej, ale pod koniec miesiąca pojawiło się demo.

Z Nioh Beta Demo, bawiłem się dobre 25-30 godzin. W stosunku do wersji alfa zmienili kilka rzeczy. Broń już się nie psuje, zamiast tego im dłużej się nią posługujemy tym staje się ona mocniejsza. Trochę pozmieniali misje, a każdą z nich można rozegrać także w wersji Twilight. Przeciwników ludzkich zastępują demony, ich poziom jest znacznie wyższy oraz układ na planszy także się zmienia. Niby jest trudniej, ale jak Williama się „przemaksuje”, a człowiek nauczy się pewnych nawyków to pokonanie bossa, a nawet dojście do niego nie jest takie trudne. Nadal za największy atut Nioha uważam stylistykę oraz klimat.

Generalnie to bardzo chętnie częściej przygarnę tak rozbudowane, przyjemne i czasochłonne wersje demonstracyjne. Jeżeli dziś kampania dla pojedynczego gracza w FPSie często zajmuje poniżej 10 godzin, to wolałbym jakieś dema niż wydawać na gry 250 zł. Z drugiej strony demo Nioha przekonało mnie bym na samą grę wydał te 250 zł.

Teraz po skończeniu krótkiego, acz przyjemnego Castle of Illusion stoję przed dylematem, co dalej? Parę gier nowych czeka, coś starego miałem kiedyś przejść/zagrać/splatynić. Do pewnych gier bym powrócił na chwilę, a w szczególności do Dead or Alive 5, gdy do składu dołączy Mai Shiranui z King of Fighters.

I pewno to będzie mój kolejny przystanek, w końcu premierę Final Fantasy XV przełożyli o dwa miesiące.
PS. Mai w DoA, wygląda lepiej niż w ostatniej odsłonie KoFa.