Nier jak Gigi

Nier:Automata zakupiony. Nie załapałem się już na limitowaną edycję, choć w sumie to może i lepiej. Teraz mam jakieś 12 dni na skończenie Nioha. I mogę zacząć bawić się w Gigiego. Chyba, że coś pozmieniają w zachodnim wydaniu gry.

Gigi to anime które w połowie lat 90 XX wieku dało się oglądać w telewizji. Wtedy nikt nie wiedział co to anime i w sumie traktował Japoński serial animowany z włoskim dubbingiem oraz polskim lektorem jako kolejną bajkę dla dzieci. Kluczową rzeczą w całym serialu była obsesja głównego bohatera na punkcie majteczek (białych). Gigi – w oryginale Kappei, ale kto wtedy myślał że ktoś może imię zmienić – biegał po szkole i podpatrywał dziewczęta. Ślinił się na widok majtek. No oczywiście był świetnym sportowcem, ale to bez znaczenia.

Tak więc Gigi gdyby istniał, byłby wniebowzięty grając w nowego Nier’a. 2B, jakkolwiek filozoficznie może brzmieć imię głównej bohaterki, ma to co Gigi lubi najbardziej. Krótką spódniczkę, oraz białe majteczki. Do tego jest zwinna, gibka i walcząc o przetrwanie nie zastanawia się czy czasem nie zaświeci (nie gołym) tyłkiem. 17 letni Gigi dostałby ślinotoku grając – a może by i krew z nosa pociekła. Dla Gigiego zdobycie trofeum polegającego na 10 krotnym zajrzeniu pod spódniczkę nie byłoby problemem. Byłoby to pierwsze zdobyte trofeum w grze, bo dla Gigiego patrzenie pod spódniczkę to chleb powszedni. Tylko, że Gigi nie istnieje a trofeum tak.

Mam takie wrażenie, że majtki w Nierze stały się problemem i tematem dyskusji ważniejszym niż to czy nowa gra Platinium Games jest po prostu dobra. Yoko Taro (twórca gry), zagląda codziennie w internet i się śmieje.

Cytując starego tweeta (tłum. DualShockers)

“About 2B’s butt uproar, a lot of bold pictures have been uploaded. Since it’s troublesome to gather them all, I’d like you to zip them and deliver them weekly.”

można dojść do wniosku, że Taro podjudza tylko do dyskusji, kierując się zasadą nieważne co mówią, ważne by mówili.

Ja coraz bardziej czuję się kupiony. Jak pisałem wcześniej – przez demo – gra mi się spodobała, a im więcej białych majteczek widzę, tym coraz bardziej czuję się zachęcony do zabawy.

Z majtkami będzie jak z fizyką biustu w Dead or Alive 5 – skupiając się na grze, przestaniemy je dostrzegać.

PS. Obrazek w nagłówku ukradziony od Nasu Cosplay’s

Nier jak Gigi

2B or not…

20-30 minut, tyle starczyło mi żeby przekonać się do nowego dziecka Platinium Games. Krótkie demo, chwila gry a taki cud szykuje się na marzec 2017 roku. To także taki pierwszy przebłysk i myśli by zakupić coś takiego co się zowie Playstation 4 Pro (fuj!).

Ostatnio staram się śledzić nagłówki. Rzadko kiedy wczytuję się w newsy na temat gier na które czekam. To taki zbędny hype i może gdybym się wahał czy Nier: Automata będzie grą dobrą, przed premierą zacząłbym drążyć temat, oglądać gameplaye i szukać wylewającego się miodu z ekranu.

Tylko, że część tego miodu już spłynęła przy pierwszych grafikach, przy nazwach/nazwiskach. Platinium Games zrobiło kilka fajnych gier, jedną którą sobie bardzo cenię – Metal Gear Rising Revengance – oraz kilka tych o których słyszałem dobrze rzeczy/leżą w kolejce do ogrania – Vanquish, Transformers DevastationAkihiko Yoshida to jeden z moich ulubionych japońskich grafików. Odpowiedzialny za warstwę wizualną takich gier jak Final Fantasy Tactics (także Advance/A2), Vagrant Story, kilku Final Fantasy (XII, XIV, remaków III, IV), Bravely Defauly. Więc już na starcie Nier ma u mnie wielki plus. A także za protagonistkę, 2B.

Demo samo w sobie pokazało mi, że Platinium bardzo dobrze wie jak robić gry akcji. 2B rusza się cudownie – tak samo jak wygląda. Płynnie, zwinnie, szybko. Czuć, że reaguje na każde naciśnięcie przycisku. Do tego świetny klimat, setting jakie lubię, muzyka cudownie pasuje do całości – pewno i na soundtrack się skuszę.

Biorąc pod uwagę że demo Nioh‚a zajęło mi sporo czasu, przez co się wkręciłem. 30 minut z Nierem sprawiło że śnię i marzę o 2B. A kumple z Final Fantasy XV nie pozwolą mi o sobie zapomnieć (DLC nadchodzą). Rok 2017 zapowiada się naprawdę dobre. Szkoda, że tyle dobroci się na siebie nakłada w stosunkowo krótkim czasie.

A tu za rogiem jeszcze remake Final Fantasy XII.

2B or not…