Domena

Co roku, w okolicach czerwca, gdy wydaję te pięćdziesiąt parę złotych na domenę pavelsjunk.net przychodzi ta chwila zastanowienia. Po co? A może by dać sobie spokój. 50 zł to niewiele, ale w sumie.

I cokolwiek bym nie myślał. Jakby mnie nie kusiło by dać sobie spokój. Tak zawsze przedłużam dalej. Bo bez niej blog byłby jakiś taki nijaki. Bez niej nie byłoby tej iskierki nadziei, że kiedyś wrócę do zabawy w webmastering czy pisanie o muzyce z gier.

Także odpuszczam parę boosterów, jakąś figurkę czy jedną x-ną płyty czy photobooka, by dalej płacić na swój adres w internecie.

Może kiedyś, coś…