Słów kilka o muzyce w Dragon’s Crown

Dragon's CrownHitoshi Sakimoto przez ostatnie lata wydaje się być mało produktywny – wydaje, bo fakt iż żadne płyty CD nie ukazują się na rynku, nie świadczy o tym że nic nie tworzy. Jednak brak płytowego (lub choćby cyfrowego) wydania ścieżki dźwiękowej z Dragon’s Crown, to rzecz jaka boli mnie od poprzedniego roku, po wielu godzinach spędzonych z grą, tak bardzo magiczną jak muzyka Japończyka.

Jeżeli ktoś zna twórczość założyciela Basiscape’a, to wie czego się spodziewać. Charakterystyczny styl Sakimoto jest tutaj słyszalny na każdym kroku. Od z lekka pompatycznej melodii słyszanej po włączeniu gry, do długiego, różnorodnego utworu przygrywającego na napisach końcowych. Zaryzykuję stwierdzenie, iż to co prezentuje muzyka w Dragon’s Crown to idealny sposób udźwiękowienia każdej gry z gatunku fantasy.

Kompozycje w „Smoczej koronie” są świetnym tłem, cudownie umilającym nam zabawę, ale nie często wybijają się poza krzyki postaci, czy dźwięki razów jakie otrzymują potwory stające bohaterom na drodze. Podczas eksploracji kolejnych miejsc aby rozkoszować się muzyką należy przystanąć, „odpocząć” i wsłuchać się w muzykę. Zwykle są to motywy spokojne, czasem liryczne, mistyczne (Ancient Temple Ruins, Catacombs), budują napięcie (Castle of the Dead: Catacombs) a jednocześnie posiadają pewną nutkę niepewności (Forgotten Sanctuary).

Jedyne melodie, które szybko mogą wpaść nam w ucho to te towarzyszące walkom z bossami. Do mych ulubionych utworów należy ten, brzmiący podczas boju z Chimerą lub Arch Demonem. Delikatne dźwięki smyków, mocna sekcja dęta i wyraźny rytm, a przede wszystkim cudowne rozwinięcie kompozycji jakie dokonuje się po około minucie, coś co u Sakimoto lubię najbardziej. Każdy temat świetnie dopasowany jest do przeciwnika. Pompatyczne dźwięki towarzyszą walce ze smokami (Red Dragon, Ancient Dragon). Podczas potyczki z Wywerną, lub Harpią muzyka potęguje przebiegłość przeciwników. Tajemniczość Piratów bije z każdej nuty melodii, skomponowanej na potrzeby starcia w ich skarbcu. Utwory okraszające walkę z Krakenem czy Minotaurem mają silnie nakreśloną sekcję rytmiczną, jasno podkreślającą siłę i potęgę wrogów.

Całość dopełniają motywy muzyczne grające w mieście – przeróżnych jego lokacjach, oraz podczas nielicznych scenek przerywnikowych. W tawernie „czuć” zapach piwa (i krasnoludów), w gildii śmiałków wyniosłość muzyki przyćmiewa jedynie postać Samuela, a bliskowschodniego klimatu sklepu Morgan nadaje flet oraz bębenek. Mapa świata doczekała się jedynego utworu wokalnego, gdzie delikatny, liryczny śpiew Eumyth, pozwala zagłębić się do tajemniczego świata gry.

Mógłbym nadal silić się na opisy, porównania. Próbować przywoływać w pamięci każdą ścieżkę, oraz melodię. Osobiście od dawna kieruję się doborem gry nie tylko pod kątem recenzji, opisów czy gameplayu. Dragon’s Crown to jedna z wielu gier które kupiłem ze względu na muzykę i na niej się nie zawiodłem. Z niecierpliwością nadal czekam na soundtrack, mając nadzieję że kiedyś ujrzy światło dzienne, a na razie pozostaje mi czasem wracać do gry.

Poprzedni wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *