Kocham tą grę. Ale bez szału. Chciałbym więcej wszystkiego. I nie tak, że to gra 10/10 wśród wszystkich gier. To gra – a może niekoniecznie gra, choć dating sim czy visual novel ludzie nazywają grami – bardzo specyficzna, niszowa a nawet w niszy fanów pewno nie dla każdego.
Po pierwsze Venus Vacation PRISM mimo, że ma dodane Dead or Alive Xtreme powoli próbuje odcinać się od serii DoA. Pierwsze informacje o grze nie dodawały właśnie DoAX do tytułu. Czy to próba odcięcia się VV od DoA, czy też pokazania, że ta ciut bardziej lekko erotyczna produkcja, nie ma nic wspólnego z serią mordobić.
Po drugie próżno szukać tutaj postaci, które są z serią od dawna związane. No dobra, ciut przesadzam, ale Honoka, była postacią dodatkową w 5 odsłonie, a Tamaki dodano pod koniec wsparcia dla 6. Dla mnie ta pierwsza jest tak trochę na siłę dodana, a druga… chyba jeszcze bardziej – Tamaki zaczynała od gachowego Dead or Alive Xtreme Venus Vacation (czy jak to tam się zwało) a później trafiła do DoA6. Za jedną nie przepadam, a drugą uwielbiam. Tak więc, może PRISM to próba odcięcia się od Dead or Alive i jeżeli tak, to uważam, że to świetny kierunek. Dobrze by było, gdyby Koei Tecmo podjęło próbę wydania gry poza Azją, jak już na azjatycki rynek robi angielską lokalizację, ale wątpię by tak miało się stać.
Taki duchowy poprzednik w serii zabaw plażowiczek, Dead or Alive Xtreme 3 było zbiorem mini gier. Kiepskich i nudnych. Nasiedziałem się i nagrałem. Wbiłem platynę, porobiłem tonę screenshotów, które gdzieś przepadły/usunąłem. Nie wspominam tej gry jakoś super i miałem Venus Vacation PRISM nie kupować. Ale moje fanbojowe serduszko dało się przekonać (i to zapłacić za to srogo). I choć nie ma mojej waifu, Hitomi (może to dobrze) to idea bazująca na rozmowach z dziewczętami, jakiś interakcjach pomiędzy nimi bardziej mnie przekonała. Owszem, oczekiwania miałem ciut inne i pewno mógłbym rzec, że kiepsko to wyszło, że ta nieliniowość której oczekiwałem jest mała i taka bardzo umowna. Więc co może się w VVP podobać?
Zacznę od rzeczy, która myślę że super pasuje w grze czyli muzyki. Nie jest to jakaś odkrywcza ścieżka dźwiękowa, ale może coś w rodzaju mieszanki fusion jazzu i popu. Świetnie utwory oddają zarówno radosną stronę jak i tą bardziej intymną, spokojną. Lubię słuchać podczas grania a także poza grą. Nigdy nie siadałem do playlist lo-fi, które mają pomóc w pracy czy nauce (pewno dlatego, że już dawno nie pracowałem / uczyłem i potrzebowałem muzyki do zagłuszenia ciszy), ale ścieżka dźwiękowa z PRISMa świetnie pasuje jako tło i idealnie relaksuje.
Pewno dla wielu osób ważny punktem, może najważniejszy i pewno tym na którym twórcy się skupili jest grafika a dokładnie modele Venusianek. Mam swoje ulubione, mam takie za którymi nie przepadam (choć i nawet te czasem potrafią przyśpieszyć bicie mego serca ^^), ale są starannie stworzone. Ten styl designu postaci zawsze mi w Dead or Alive pasował. I nie chodzi o wielkie biusty, tylko o samem modele (wiadomo nikt mi nie uwierzy).
Jak już przy dziewczynach jesteśmy to nie da się ukryć, że voice over, oczywiście jedyny słuszny japoński (i taki tylko dostępny) jest świetny. Choć po Japończykach nie spodziewałbym się niczego innego. Nie ma to jak usłyszeć hentai, czy baka słodkim głosem rumieniącej się Misaki, czy gdy Tamaki mówi jak to dla Ciebie to nie mam nic przeciwko (luźne tłumaczenie). Dodam jeszcze, że jest tylko 6 plażowiczek i pewno dzięki temu, każda jest inna z charakteru, zachowania i sposobu wyrażania siebie.
Co mi przeszkadza albo mogłoby być poprawione, ulepszone. Po pierwsze na pewno fabuła jako taka. Wiadomo, kto tam się będzie spinał coś wymyślać jak tu chodzi o spotykanie się z dziewczynami, zdobywanie fanów dla nich i sprawianie że zakochują się one w nas (a my w nich coraz bardziej). Chodzi o napawanie oczu ich wdziękami, odrywanie się od rzeczywistości, zapominanie o troskach dnia codziennego. Ale jeżeli już twórcy tłumaczą się, że nie będzie DLC przez sposób w jaki są napisane relacje między dziewczynami i to naruszyłoby spójność fabuły to miałem uczucie, że dostanę coś więcej niż jest. Owszem te relacje są, wybory między spotkaniem się z A albo B istnieją, ale nie mam wrażenia, że one coś mocno zmieniają w ciągu jednego cyklu fabularnego gry. Do tego chciałbym trochę więcej Venusianek, ale to taki pomniejszy minus.
Druga rzeczy która gdzieś mnie drażni to drugi plan, tła, lokacje. Zwał jak zwał. W paru pierwszych rozdziałach siedząc czy to w pokoju, czy przy basenie możemy się rozglądać – wybierając znaczniki, przy których dostajemy krótki opis i tyle, nic się nie zmienia na koniec i tak po prostu idziemy dalej, tam gdzie od początku mieliśmy iść. Brakuje by z czasem niektóre dziewczyny siedziały, by rozdział nie zaczynał się od muszę znaleźć Misaki i wybrania opcji idź szukać Misaki, tylko by okazywało się, że czekając, obserwując co dookoła znajdujemy Misaki siedzącej gdzieś przy stoliku. Albo możemy podejść do Tamaki na leżaku i spytać się o Misaki. Do tego lokacje są dość ubogie i może jest kilka wersji plaży, czy baru ale wszystko to wygląda praktycznie tak samo. Ja wiem, że główną atrakcją jest dziewczyna(y), która siedzi przed nami, ale gdy trzeba zrobić zdjęcie to fajnie by było by tło mogłoby być ciut ciekawsze.
A jak już wspomniałem o fotografowaniu to jako pewien trzon, prawdopodobnie najważniejsza rzecz w tej grze to także najbardziej niedopracowana rzecz, choć może niedopracowana nie jest idealnym tutaj słowem, ale po kolei. Z jednej strony chodzi o to by sobie robić screenshoty, by jak już wspomniałem cieszyć oko. Każdy facet bez charyzmy może pobawić się w fotografa i mieć przed sobą uroczą modelkę. I jak ustawienia aparatu, filtrów czy światła są w miarę ok, daleko mi do bycia profesjonalistą, więc oceniam po tym co sam czasem się bawiłem, to jednak brak tutaj wielu możliwości. Jest zoom. Możemy zmienić „obiektywy” by się jeszcze bardziej oddalić. Możemy okręcać kamerą o 90 stopni w prawo i lewo, ale ciężko czasem stanąć inaczej. Jednak gra ogranicza nas jakby mówiła siedzisz tutaj i nie możesz przejść zbyt daleko, choć można się kręcić dookoła dziewczyn, co już sprawia, że nie siedzimy w jednym miejscu. Rozumiem, że tutaj mogą iść jakieś ograniczenia techniczne, które mogę próbować zrozumieć od strony sceny i tego gdzie jesteśmy. I nie wiem czy po przejściu tej gry więcej razy nie odkrywa się jakaś dodatkowa opcja – może – ale na razie 90% zdjęć jakie robimy jest praktycznie takie samo i wynika to także z drugiej rzeczy jaką jest ocena zdjęcia, która z punktu widzenia gry jest ważna.
Jest wskaźnik który pokazuje nam ocenę (ponoć dodany dopiero z patchem, ale nie grałem w grę od dnia premiery, więc nie potwierdzę) w gwiazdkach. Generalnie chcemy trafić w trzy gwiazdki bo to daje nam największy bonus na koniec rozdziału. Niewiele tutaj pomocy co tak naprawdę liczy się do oceny, więc tylko te gwiazdki nam dają jakoś znać a nawet maksymalna ilość gwiazdek nie sprawia, że mamy maksymalną ilość punktów. Nie raz jest tak, że gdy próbujemy zrobić zdjęcie jakkolwiek byśmy nie próbowali go skadrować nie udaje się dobić do trzeciej gwiazdki. Wtedy przychodzi z pomocą myk by cyknąć zbliżenie na biust albo pośladki. Venusianka się rumieni i mamy bonus. Do tego ogólnie każde zbliżenie pomaga. Jest pewnego rodzaju kadr, który zazwyczaj daje więcej punktów. Wszystko sprowadza się do tego, że te zdjęcia wygląda non-stop tak samo.
Do tego gdy robimy zdjęcia w grze do oceny to gra zapisuje je tylko w 1080p, mimo, że gra działa w 4K. Owszem można schować HUD i zrobić sobie screenshota w klasyczny sposób, ale nie jest to dla mnie kompletnie zrozumiałe. I pewno niewielu osobom to będzie przeszkadzać mnie jakoś po prostu dziwi. Choć i tak, 99% screenshotów wyrzucę to czasem przy fajnym ujęciu zapomnę, że mogłem sobie zrobić je nie apratem growym, ale przyciskiem systemowym.
Kiedy skończyłem cyfrowe wakacje po raz pierwszy poczytałem, że do platyny trzeba przejść grę 18 razy. Wynika to z tego, że trzeba odblokować wszystkie potencjalne przerywniki czy rozmowy a w jednym z rozdziałów najpierw wybieramy dziewczynę – jedną z 6 – a następnie jedną z 3 możliwości poprowadzenia dalej historii. I gry zacząłem pisać tego posta byłem gdzieś w połowie drugiego podejścia do gry, ale się zatrzymałem. Myślałem, że pociągnę po trochu, powoli do platyny. Dalej to pewna opcja otwarta, która mi gdzieś tam chodzi po głowie. Ale pewno im dłużej gra leży na półce a nie w czytniku. Im więcej mam gier w które sobie pogrywam, tym mniejsze na to szanse. 18 razy to dużo, nawet jeżeli to kilka godzin by przejść całą fabułę.
Tak więc czy mi się to kiedyś uda? To samo obiecałem sobie w Tactics Ogre Reborn, czy Romancing Saga 2 Revenge of the Seven. A może kiedyś siądę by grać tylko w te gry, które już kiedyś zacząłem i bardzo przyjemnie mi się grało. Będę je przechodził ponownie, robił w nich wszystko co nie zrobiłem wcześniej.
Może w drugim życiu.