NMW #4: MtG Arena

Od czasu gdy o Magic the Gathering Arena można oficjalnie mówić, gdyż klauzura poufności została zniesiona, nie mam zbyt wielu powodów by mówić o nie dobrze. Moja bardzo, bardzo subiektywna opinia o tej odmianie jednej z najlepszych karcianek nie będzie pozytywna, głównie z jednego powodu.

I owszem jestem uprzedzony. Bo gra karciana na ekranie to nie gra karciana. I choć taka zabawa ma swoje zalety, to zdania nie zmienię. Ale to także nie powód dla którego Arenie wystawiłbym niską ocenę. Do tego zdaję sobie sprawę że to na razie beta i że finalny produkt może kompletnie odbiegać od tego co teraz (nie) widzę – i taką mam też nadzieję.

Wszystko rozchodzi się o to, że po ostatniej dużej aktualizacji nie jestem w stanie grać. Po jednym, dwóch a nawet raz jeszcze przed rozpoczęciem jakiegokolwiek meczu, gra się mi po prostu wiesza. Raz zdarzyło mi się zagrać ich kilka. Siadła przy (zbędnej) animacji jakiegoś czaru.

I pewno bym machnął na to ręką, ale dwie poprzednie wersje chodziły tak sobie, ale 90% pojedynków doprowadzałem do końca – niezależnie od rezultatu. Administrator MTGoldfish zachwalał te całe błyski, animacje. Mówił, że jest to fajne i miał trochę racji. Trochę, bo źle to nie wygląda, choć uważam, że nudzi się po kilku godzinach i przestajemy zwracać na to uwagę (jak an cycki w Dead or Alive).

Chciałbym taką opcję, która pozwoliłaby wyłączyć te animacje. Zostawiła proste strzałki/linie wskazujące cele, areny byłyby płaskie, a karty bez przedłużania lądowały na stole. Oczywiście winne tego są dwie rzeczy. Jedna to, że dla mnie komputer nie służy do grania. Próbuję Arenę na laptopie, który ma udawaną kartę graficzną i surfując po necie znalazłem informacje, że to nie tylko mój problem.

Druga to deweloperzy. Może im nie zależeć by mogło w grę zagrać jak najwięcej ludzi i nie chce im się bawić w optymalizację. Rozumiem, ja też bywam leniwy. Mogą tłumaczyć, że to beta i później będzie lepiej, a może po prostu zawarli pakt z producentami sprzętu. Choć ja raczej nie kupię nowego laptopa tylko po to by bawić się Areną.

Jest w Arenie kilka pozytywnych rzeczy, takich malutkich, że raczej nie mam zamiaru się nad nimi w tej chwili rozwodzić. I pewno, jeżeli uda się komuś, kiedyś sprawić by Magic the Gathering Arena przyzwoicie działała na słabszym sprzęcie to wrócę do zabawy. Z przyjemnościom spróbuję drafta, może pogram ze znajomymi a nuż się wciągnę, lub doczekam się jakiegoś Brawla.

Czas pokaże…

Monster Hunter … End?

Nadal uważam, że to świetna gra mimo, iż po 180 godzinach czuję znużenie. Nie wiem czy jak przyjdzie Yakuza 6, to kompletnie porzucę polowanie, choć myślę że z czasem będę wracał.

Bo MHW to świetna gra. Pisałem o tym nie raz. Przez wiele czasu jest przystępna, ale teraz stała się dla mnie zbyt wymagająca. Gdy siadam na godzinę, czy też dwie wpadam na questa i kończy się on porażką to na początku jestem… lekko zawiedziony.

Tylko gdy z 5 zadań jakie wykonam w tym czasie uda mi się skończyć dwa i w tych dwóch tak naprawdę nie dostaję nic, dzięki czemu mógłbym rozwinąć broń/zbroję czuję, że zmarnowałem tylko czas.

Jakoś nie chce mi się szukać zespołu do grania. Takiego gdzie ludzie grają sensownie, nie giną głupio – choć myślę, że mało kto chce ginąć, ot czasem tak się dzieje. A samemu, mimo że potwór jest słabszy to zawsze długa zabawa. Co prawda wkurzać się można wtedy tylko na siebie.

Dodatkowo mam takie wrażenie, że po tych 180 godzinach gry nie czuję, że mógłbym jeszcze zrobić coś co by mi bardzo pomogło. Mógłbym poszukać jakiegoś super zestawu, który pewne rzeczy by mi ułatwił, ale przez losowość w wypadaniu przedmiotów, czuję że musiałbym spędzić bardzo dużo czasu przy farmieniu.

Tak więc chyba dam Kiryu szansę…

…może z przebłyskami na MHW.