in plejstejszyn i słicz

Z końcem 2017 roku kupowałem Legend of Zelda Breath of the Wild, czyli grę roku 2017. Sprawdziłem co w niej jest takie dobrego i w sumie rozumiem czemu ktoś może stawiać ją na piedestale. Z końcem 2018 roku zakupiłem Super Smash Bros Ultimate, grę która mimo że wyszła z początkiem grudnia (2018), jest najlepiej sprzedającą się grą na amazonie w roku 2018. No szacun, ale…

Właśnie. Kupiłem, ale nie na amazonie, więc nie dorzuciłem się do tej statystyki. Wcześniej byłem raczej niechętny, bo tak zwykle reaguję na hype, a ten był potężny (bardzo potężny). Nigdy nie miałem okazji grać w którąkolwiek wcześniejszą cześć, więc nie rozumiałem o co tyle zachodu, ale o dobrych recenzjach postanowiłem, że sprawdzę na własnej skórze o co w tym całym Super Smash Bros Ultimate chodzi.

No i wiele nie pograłem, ale czuję się na razie zawiedziony. Nie czuję by gra kiedykolwiek wytłumaczyła mi co mam robić i jak. Nie proszę się o super porady i taktyki, ale nawet przed pierwszą walką nie znalazłem prostego poradnika (aka tutoriala). Ba do sterowania trochę musiałem się dokopywać. Tak więc zacząłem grać i… poczułem, że komuś chyba nie zależy by mnie zachęcić do zabawy. Lub ktoś uznaje, że SSBU nie kupi ktoś kto nigdy w Smasha nie grał.

Może po prostu Nintendo zatrzymało się w latach 90, XX w. jeżeli chodzi o tworzenie gier. Jasne, przesadzam bo technicznie to nie mam nic do zarzucenia, tylko chciałbym zobaczyć króciutki filmik tłumaczący że jak nacisnę “B” to… zrobię to i tamto.

I to chyba największy zarzut jaki mam do tej gry. Bo to, że czasem nie daję sobie rady w trybie fabularnym, że odkrywam po omacku to przeżyję. Tylko walcząc częściej ginę przez przypadek. Czasem wygrywam i w sumie nie wiem czemu. Bywa tak, że wchodzę do walki i nic nie mogę zrobić, albo tak, że po 5 ciosie wygrywam… w obu przypadkach niekoniecznie wiem co się dzieje.

Chciałbym czasem nie musieć szukać w internecie o co chodzi. Chciałbym wejść do gry online i czuć, że jedyne co sprawia że przegrywam/wygrywam to moje umiejętności a nie jakiś los, szczęście czy przypadek.

Na koniec dodam, że nie pograłem jakoś dużo, choć tak z 35-50% tego czasu spędziłem przy jednej walce w trybie fabularnym. Miałem już wyrzucić konsolę, grę i pada. Ale nie wyrzuciłem, walkę przeszedłem i może jeszcze coś pogram.

Bo, żal tak 250 zł wydać i nic z tym nie zrobić…