Niby nie Yakuza

Judgement przyszedł to zacząłem grać. Gra się bardzo dobrze. Cały czas mam wrażenie, że to kolejna część Yakuzy, choć to niby nie Yakuza.

Brzmi to pokrętnie, ale w sumie to prosta rzecz. Toshiro Nagoshi współtwórca, producent itd. serii Yakuza chciał zrobić inną grę i zrobił Judgementa. Nie posługuję się tutaj cytatem, ale jeżeli to ma być inna gra, to ja chyba się nie znam. I kompletnie nie chodzi o to, że to zła gra tylko…

Mamy to samo miasto, Kamurocho (wzorowane na dzielnicy Tokio, Kabukichō), po którym pląta się yakuza. Tym razem nie gramy jej byłym członkiem, a ex-prawnikiem, aktualnie prywatnym detektywem. Dzięki temu dodano misje polegające na śledzeniu podejrzanych, robieniu zdjęć niewiernym małżonkom czy ściganiu przestępców a także analizowaniu miejsc zbrodni, a czasem nawet trafi się jakieś otwieranie zamków. Jakaś odmiana, ale w sumie to kolejne mini gierki w całej grze, w której główną mechaniką jest bicie thugów na ulicach.

L’Amant

Pomijając już nawet co możemy robić w grze, to historia zahacza mocno o japońską organizację przestępczą. Członek jednego z gangów zostaje zamordowany, a jego gałki oczne wycięte. To trzecia taka ofiara. O morderstwo oskarżony jest Kyohei Himura, czyli kapitan lokalnego gangu (nie mam pamięci do nazw tych klanów, a google nie chcą współpracować). Nasza pierwsza sprawa to znaleźć dowody odciążające Himurę. Oczywiście nam się to udaje, Himura wychodzi z aresztu a Takayuki Yagami (czyli nasza postać) postanawia szukać mordercy, przez co wpakowuje się w kłopoty. I mimo, że powoli wojna gangów schodzi na dalszy plan, to nadal fabuła nie może obejść się bez tych gości w garniakach i z tatuażami.

Park Boulevard

Jestem w piątym akcie, czyli gdzieś około 1/3 gry za mną. Niemniej jednak na każdym kroku czuję, że to jakby Yakuza 7. Nie widzę w tym nic złego. Nowy bohater, mało powiązań do starych dziejów Kamurocho a w grę nadal dobrze się gra. Nawet stare, dobre szyldy zostały. Zresztą to dobry punkt startowy dla ludzi, którzy chcieli zagrać w jakąś Yakuzę, ale boją się starej tknąć a w nowych mogą się zgubić (choć owszem, można wziąć Yakuzę Kiwami, czy Yakuzę 0 i poznać losy Kiryu od początku).

Zostało sporo minigierek. Rzutki, baseball, mahyong, kasyno i automaty (Virtua Fighter 5, Fighting Vipers, Puyo Puyo itd.). Jak zwykle coś tam znikło (karaoke), coś doszło (VR Dice &… cośtam, wyścigi dronów). Wizyty w kabakuri i randki z hostessami zostały zastąpione przez randki z lokalnymi dziewojami.

L’Amant

Oczywiście biegając po ulicach trafiamy na misje poboczne. Są ich dwa rodzaje. Jedne to Friends Events gdzie pomagamy mieszkańcom w mniej lub bardziej błahych sprawach przez co zwiększa się nam reputacja. Drugie to Side Case czyli dodatkowa robota dla detektywa Yagamiego. Tutaj dostajemy głównie pieniądze, które się przydają, choć na brak nie narzekam – przynajmniej na razie.

Podobnie jak w Yakuzie questy te są często luźne, śmieszne (mało poważne) i nieraz z prostym morałem. Oczywiście sprawa Panty Professora nie rozbawi każdego, ale ja się uśmiałem. Zawsze uważałem ten podział za bardzo dobry. Może fabuła nie jest pompatyczna, ale widząc trupy i patrząc jak nasi znajomi giną/dostają po łbie nie jest nam wcale wesoło, a tak można od na chwilę się rozerwać szukając złodzieja majtek.

Nie grałem we wszystkie Yakuzy. Większość tych odświeżonych przeszedłem, do tego zobaczyłem zwieńczenie serii i mogę jeszcze zabrać się któregoś dnia za prequel gangsterskiej sagi (Yakuza 0). Mam tylko z tym jeden problem. Gry te do najkrótszych nie należą, a części 4 i 5, których remastery mają się pojawić… kiedyś, są jeszcze dłuższe niż ich poprzedniczki. Owszem nikt nie każe mi biegać po mieście robić rzeczy nie należących do fabuły, ale to taki typ gier gdzie czasem najlepsze są te dodatkowe aktywności.

Do tego ja z czasem się nudzę jedną grą, a tutaj mechanicznie wtórności jest bez liku. Zabawy na długie godziny, ale gdy przychodzi mi taki kryzys umiem zacząć brnąć dalej, tylko po to by po prostu grę ukończyć. Sądzę, że bezpośrednio po Judgemencie nie byłbym wstanie siąść do kolejnej gry tego typu.

Zresztą inne na mnie czekają, a i do DoA6 czasem wypada wrócić.