Kupiłem (drogiego) Winyla

Radiant Silvergun Vinyl

Fanboy. Słowo zwykle odnoszące się do pewnego zaślepienia względem jakiegoś tematu czy osoby. Spotkałem się z nim pierwszy raz przeczesując internet w poszukiwaniu rzeczy związanych z Japońskimi Idolkami.

Zwykle gdy mówi się o kimś fanboy nie ma się nic dobrego na myśli. A ja czasem sam o sobie tak mówię. Bo nie ukrywam, że nie raz kupuję rzeczy w ciemno, wydając sporo kasy. Bywa i tak, że wielu (a czasem nawet ja sam) powie, że to kasa wyrzucona w błoto.

I mam tak z Hitoshim Sakimoto. Może i chłop jest wtórny, może od 15 lat ciekawego, nowego, oryginalnego nie zrobił. Ale jeżeli nawet słyszę te same, czy też bardzo podobne motywy po raz n-ty to nie krzywię się, gdyż je lubię. A jak powiadał inżynier Mamoń w Rejsie

Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. (…)

Tak więc gdy nadarzyła się okazja, zakupiłem sobie płytę winylową ze ścieżką dźwiękową z Radiant Silvergun. Nie mam gramofonu i nie planuję kupić. Pewno bałbym się nawet tego słuchać. Nawet nie wiem czy rozpakuję, a jeżeli nawet to znajdę sposób by ponownie go zapakować.

I taki ze mnie fanboy.

P.S. Do tematu fanboismu jeszcze wrócę.