tag, hashtag, tak albo nie tak…

Tag czyli etykieta (price tag to cena). Prosty szybki sposób pokazania istotnych rzeczy. Nie wiem kiedy zabawa w tagowanie zaczęła się w internecie. Myślę, że miała ona jeden bardzo ważny cel – w prosty sposób wskazać nam treści, które mogą nas zainteresować, takie których szukamy. Ułatwić nam znalezienie rzeczy które nas interesują pośród z tony innych.

Gdy na początku zacząłem używać WordPressa (będzie to jakieś niecałe 20 lat) miał on tylko kategorie. Był to taki wstęp do tagów. Do dziś przy każdym wpisie można ustawić zarówno jedne jak i drugie. Można zastanowić się czy jest sens używać obu – zarówno kategorii jak i tagów. Wydaje mi się, że to raczej kwestia podejścia osoby tworzącej swoją stronę/blog, grunt by używać tego z głową.

Ale niestety ludzie mają tendencję do wstawianie – jako tagi – wszystkiego czego się da. Wszystko tylko by lepiej działały wyszukiwarki, by było więcej wyświetleń, lajków.

Na początku istnienia serwisów społecznościowych tagów się nie używało. Zresztą gdyby sięgnąć pamięcią do czasów takiego Grono.net, to serwisy społecznościowe opierały się na czymś innym niż dziś. Nadal rzadko widuję tagi na fejsbuku (czemu? pewno i tak nie będą one miały znaczenia, bo fb pokaże nam nie to co chcemy widzieć ale to za co płacą im byśmy widzieli), więc chyba ich popularyzację można zawdzięczać instagramowi i twitterowi.

Niestety także przez to z tagów zrobiły się hashtagi (#tagi). Dlaczego # jest przed tagiem? Taka wiedza nikomu do szczęścia nie jest potrzebna. Grunt, że się to przyjęło i teraz będzie. Ale ja napiszę…

# pozwala komputerowi – programom, skryptom – rozróżniać tagi od treści. WordPress ma osobne pole do wpisywania tagów. Pozwala ono stworzyć taga składającego się z dwóch lub więcej słów np. duże cyce. Serwisy społecznościowe pobierają tagi z treści posta więc # ma pomóc maszynie wyróżnić pewne rzeczy w tekście. Niestety przy założenie, że # przed słowem tworzy z niego taga, hashtag duże cyce zmieni się na #duże cyce. Uproszczenie i ułomność w jednym.

Tak więc, czemu nie założyć że hashtagiem jest to co jest pomiędzy pierwszym wystąpieniem # a kolejnym. Problem w tym, że ludzie lubią pisać tekst używać tagów w środku.

Nie bądź młotem, #zostańwdomu maluj #figurki.

W tym stwierdzeniu nikomu nie chodzi o to by tagiem było zostań w domu maluj figurki, a jeżeli nawet komuś o to chodzi, to często jednak chce by jego wpis znalazł osoba, którą nie interesuje malowanie figurek, tylko trafiła przeglądając wpisy o konkretnej akcji.

Tak więc ludzie wpisują co się da. “#kot uciekł mi z kadru została tylko trawa” i już nasz wpis znajdzie miłośnik kotów, mimo że kota na tym zdjęciu (zakładając, że to opis zdjęcia) nie znajdzie.

Ah ten konsumpcjonizm i chęć łechtania własnego ego liczbami…