2020

W grudniu (2019) postanowiłem sobie, że postaram się być regularny w publikowaniu wpisów. Pierwszy i trzeci czwartek miesiąca. Taki jest plan. Czyli jutro pierwszy cykliczny wpis. Tak samo durny jak wszystkie poprzednie.

Ponoć ważniejsza od ilości jest regularność. Nie mam tutaj reklamy by na nich zarabiać i by odsłony mi się liczyły. Wolę by potencjalny czytelnik wiedział, że dwa razy w miesiącu, może zatruć swój umysł jakąś grafomanią.

Może być trudno. Już mi się w głowie kłębią problemy dlaczego to nie ma sensu, ale lepiej na tym się nie rozpisywać tylko zabrać się do działania.

Do tego stworzyłem sobie taką kategorię gdzie mogą pojawiać się wpisy o specyficznej tematyce. W prawym górnym rogu jest odpowiedni link. Jeżeli jakiś napisze, to raczej nie będzie go w głównym strumieniu wpisów. To też taki dziwny pomysł.

I tyle. Szczęśliwego nowego roku, tych 366 dni.

Mo bile. Nie kule.

Postanowiłem dać WordPressowej aplikacji mobilnej kolejną szansę. Nie żeby to ona stanowiła 100% problemów jakie napotkałem próbując tworzyć wpisy na telefonie, ale muszę napisać jakiegoś posta by sprawdzić czy zadziała tak jak powinna.

I o tym ten wpis. Krótki bo jak się coś sypnie to nie po godzinie nawalania w ekran. Taki o niczym, stworzony dla testu.

Jak da się go przeczytać to znaczy, że się udało.

I tyle…

Oj za dużo tego, za dużo

Gdy wchodzę do panelu i widzę aktualizację aż czterech pluginów to wiem, że dawno mnie tu nie było. Nie no przesada, ale tak się składa, że aktualnie mam zbyt wiele zajęć by móc i spróbować coś napisać na blogu (tak, tak, znalazłem chwilę).

Tak więc, jak skończę Fire Emblema, oraz Cathering i Astral Chaina pojawi się Death Stranding a ja nadal będę zwiedzał Eorzeę. Dużo grania, dużo malowania figurek a i czasem coś poczytam.

Dlatego tutaj tak pusto. Ale kiedyś się znudzę. Siądę, pomyślę i napiszę coś dłuższego.

I tak będzie bez sensu.

Gry losowe mnie nie lubią

Wiadomo, że gdy nam nie idzie wypada na coś narzekać. Ja zawsze narzekam na szczęście, a raczej jego brak. I tak w MtG, nawet mając całkiem niezły deck, gdzieś nie dochodzi akurat coś dobrego. Ja tam nie mówię o tej jednej idealnej karcie, ale zwykle dochodzi po prostu to co jest najbardziej niepotrzebne.

Dziś, grając w Yakuzie Kiwami 2 w mahjonga kiedy zacząłem zbierać klocki by coś ugrać, próbując to zrobić jakoś logicznie – choć nie ukrywam, że dalej daleko mi do kompletnego zrozumienia tego co się na stole dzieje – dostawałem oczywiście nie to co trzeba. Ba nawet gdy odrzuciłem jakiś klocek, to za chwilę dostawałem taki, że gdybym tego nie zrobił to miałbym ładny komplecik.

Ah to moje szczęście. Dobrze, że chociaż ostatnio Tamaki w DoAXVV dostałem.

#100

Czasem siadam przed edytorem wordpressowym i próbuję coś pisać. Nigdy to nie jest dobre, ale często jest tak, że nie piszę dalej. Czasem zostaje szkic i sobie leży. Nie raz go przypadkiem usuwam i w sumie nie żebym tego żałował, bo bywa tak, że lepiej zacząć od nowa.

I pewno nie powinienem robić 100 wpisu mówiącego o tym jaki on szczególny i specjalny jest, bo jest setnym a z drugiej strony czemu nie. Mój blog widział wiele bzdur i mimo, że czasem myślę, iż fajnie byłoby pisać z sensem i na temat to zastanawiam się – po cholerę.

Setny wpis będzie tym kolejnym do którego siadam by po prostu pomęczyć klawiaturę, palce i oczy. By wstawić sobie Hitomi w obrazek wyróżniający. By ten jeden jedyny czytelnik stracił trochę czasu.

Żadnych podsumowań. Żadnych postanowień. Bo zwyczajnie mi się nie chce. Zbyt długo już miewam ochotę by wprowadzać zmiany. Zbyt wiele razy próbowałem startować od nowa i sprawić by chęci przemieniły się w coś realnego. Żaden kołcz nie musi mówić mi, że czekając na cud niczego się nie doczekamy. Będzie co ma być i tyle.

Pozdrawiam mojego jedynego czytelnika i mam nadzieję, że go kiedyś czymś zaskoczę.