#100

Czasem siadam przed edytorem wordpressowym i próbuję coś pisać. Nigdy to nie jest dobre, ale często jest tak, że nie piszę dalej. Czasem zostaje szkic i sobie leży. Nie raz go przypadkiem usuwam i w sumie nie żebym tego żałował, bo bywa tak, że lepiej zacząć od nowa.

I pewno nie powinienem robić 100 wpisu mówiącego o tym jaki on szczególny i specjalny jest, bo jest setnym a z drugiej strony czemu nie. Mój blog widział wiele bzdur i mimo, że czasem myślę, iż fajnie byłoby pisać z sensem i na temat to zastanawiam się – po cholerę.

Setny wpis będzie tym kolejnym do którego siadam by po prostu pomęczyć klawiaturę, palce i oczy. By wstawić sobie Hitomi w obrazek wyróżniający. By ten jeden jedyny czytelnik stracił trochę czasu.

Żadnych podsumowań. Żadnych postanowień. Bo zwyczajnie mi się nie chce. Zbyt długo już miewam ochotę by wprowadzać zmiany. Zbyt wiele razy próbowałem startować od nowa i sprawić by chęci przemieniły się w coś realnego. Żaden kołcz nie musi mówić mi, że czekając na cud niczego się nie doczekamy. Będzie co ma być i tyle.

Pozdrawiam mojego jedynego czytelnika i mam nadzieję, że go kiedyś czymś zaskoczę.