Oj moje pieniądze #3

Ostatnio klikam w Venus Vacation. Tak bez spiny. Od zdobywam co się tam zdobędzie, biorę tę/tą gaczczę i liczę że i tak nic nie wylosuję. Chyba dobrze, że prawie nic tam nie rozumiem, bo jeszcze zrozumiałbym co robię i się wciągnął.

I tak chciałem we wpisie o cyfrowym pięknie i sztucznych piersiach napisać o tym jak śmiać mi się chce i jak bardzo jestem zażenowany podejściem serwisów do Dead or Alive 6 i tego, że jednak nie będzie tak stonowane jak zapowiadali, że nadal stroję będą pokazywać trochę ciała, że biust dalej będzie falował. Ale się powstrzymałem i zmieniłem tytuł.

Czasem chwytam się już za klawiaturę by stanąć w obronie dobrego mordobicia. By wyrzucić z siebie emocje i powiedzieć co o tych ludziach sądzę. Cieszę się, że w ostateczności tego nie robię, ale żałuję że chwytam się na te clickbejtowe tytuły licząc, że ktoś kiedyś napisze tam coś sensownego.

I mimo, że Yohei Shimbori w jednym z wywiadów powiedział, że nie będzie na starcie (a później… kto wie) trybu fotograficznego, to ja nadal mam zamiar wydać pieniądze, górę pieniędzy.

Gdybym powiedział, że nie rozumiem jak można takie głupoty pisać bym skłamał. Rozumiem, że nie chodzi prawdę, rzetelność, czy sensowne podejście do sprawy tylko o to by ludzie czytali a później swą opinię opierali tylko i wyłącznie o wycinek informacji o produkcie.

Gdybym zaczął zastanawiać się jak można wstydzić grać w grę, w której kobiece postacie są ładne i seksowne, to też bym się skłamał. Tylko co w tym złego, że jestem starym dziadem i lubię popatrzeć sobie na ładne rzeczy. Zresztą pisałem o tym nie raz, że gdy człowiek skupi się na grze, na próbie wygrani to szczegóły tracą na znaczeniu.

Kiedyś byłem bardziej zaangażowany w internetowe dyskusje. Wtedy też byłem bardziej trolowaty, pisałem byle co i gdzie popadnie. Nic nie wnosiłem do dyskusji. Dziś wiem, że nawet jakbym miał co powiedzieć, to rzadko kiedy jest sens cokolwiek pisać.

I dlatego lepiej jak pójdę sobie coś pograć.

Oj moje pieniądze #2

A ja czekam i czekam i czekam… jak śpiewał kiedyś Grzegorz Turnau. I coś czuję, że się nie doczekam. Doczekałem się Mili. Gdzieś tam są plotki o Kokoro. Coraz bardziej się cieszę, że Dead or Alive 6 jest w produkcji, ale coraz bardziej martwi mnie brak ogłoszenia o jakieś wersji wypasionej.

Chyba będę musiał rzucić się na Japońską edycję kolekcjonerską, dla ludzi mniej zamożnych. Bo nie interesują mnie ręczniki, jakieś plakaty i poszewki. Chcę grę, na nośniku fizycznym i nie pogardziłbym ścieżką dźwiękową. Do tego nie chciałbym by ominęły mnie ciuszki, postacie i inne rzeczy, które będą w grze.

Problem tylko w tym, że Koei Tecmo nie kwapi się by ogłosić, że w europie dadzą ludziom wydać ciężko zarobione pieniądze na kilka kawałków plastiku i papieru. Natomiast istnieje coś takiego jak cyfrowa wersja deluxe. A ta ma dokładnie to, co mają dostać Japończycy w formie kodu w pudełku.

Chciałbym nie musieć wydać kasy 5 razy. Chciałbym dać im zarobić, ale nie dać się oskubać. Ale wydaje mi się, że mój zdrowy rozsądek, przegra z fanboismem.

Oj moje pieniądze… #1

Miałem kiedyś napisać o tym jak Dead or Alive Xtreme Venus Vacation mnie kusi do powrotu. Jak te wszystkie śliczne screeny wrzucane na twittera kuszą bym spróbował znowu tego klikadła. A, że generalnie jakoś kiepsko się ostatnio zbieram do czegokolwiek, to i nie udało mi się zrobić kolejnego nijakiego wpisu z cyklu e-dziewczyny w e-bikini.

Niemniej jednak na horyzoncie pojawia się kolejny wyciągacz kasy. Potencjalny, bo tak do końca niewiele o nim wiadomo. Koei Tecmo w 2019 roku, wypuści Dead or Alive 6 i ja oczywiście się z tego powodu cieszę, a tym bardziej, że powoli pokazując kolejne postacie, w końcu pokazali Hitomi.

Nie spodziewam się rewolucji. Nie mam wielkich oczekiwań, ot wiem, że kupuję na premierę i może sprawię sobie jakąś edycję limitowaną – a jak jeszcze oszaleję to może i kupię PS4Pro. Zresztą patrzę na to co jest prezentowane i nie widzę tutaj jakiegoś ogromnego skoku graficznego – choć coraz rzadziej takowego się spodziewam w jakiejkolwiek grze.

Nawet nie przeszkadza mi, że twórcy postanowili odejść od fanservice’u. Zapowiadają, że stawiają na to by postacie były bardziej cool, a nie sexy. Pewno wsłuchują się w głosy społeczności i chcą zrobić wszystko by mordobicie było postrzegane jako mordobicie a nie symulator dyndających nienaturalnie piersi.

Gdybym miał mieć jakieś życzenia co do samej gry, to chciałbym czuć, że mam w co grać. Street Fighter V na którego tak mocno liczyłem bardzo szybko mi się znudził, bo zakładał że każdy grający będzie chciał od razu skoczyć online i zacząć kopać tyłki ludziom z całego świata. Skończyło się to tym, że kiepski i długi matchmaking sprawiał że podczas godziny siedzenia z padem w ręku, graliśmy 20 minut.

Chciałbym aby walki szybko się wczytywały, że opcja random była tak samo świetnie rozwiązana jak w piątce, oraz by dało się zdobywać ciuszki nie tylko przez playstation store. Choć pewno jak będzie dało się coś zdobyć przez sklep, to konto Koei Tecmo się bardzo ucieszy – a ja nie będę smucił, w końcu pieniądz rzecz nabyta.

Na koniec chciałem przeprosić Hitomi, że to jej przyjaciółka Lei Fang znajduje się w nagłówku tego postu i wytłumaczyć się, że nie robię skoku w bok. Ot jakoś tak bardziej do mnie przemawia ten screen.