Ho! Ho! Ho!

Nie lubię świąt. Nawet nie wiem czemu. Po prostu nie lubię. Nie kupuję tych promocji na święta, czy też niby okazji. Tak samo jak nie lubię czarnego piątku zapożyczonego do braci zza Atlantyku. Wszędzie promocje i co z tego, jak nagle więcej pieniędzy nie ma. Ale jest jedna rzecz, którą wiąże się ze świętami i którą lubię.

Panie mikołajowe. Co prawda ich widok z billboardów, czy pojawianie się w reklamach nie zachęca mnie do zakupu rzeczy, które reklamują ale czasem to po prostu miły widok – proste działanie na psychikę płci brzydkiej.

I w sumie o tym pamiętało Koei Tecmo. W DoA5 były mikołajkowe stroje na zasadzie kożuchów/sukienek, później renifery – te pierwsze są udostępnione ponownie w serii revival. W tym roku poszli oszczędniej. Nie ma żadnej śnieżnej planszy to po co dawać kożuchy, jak można dać mikołajowe bikini. I wszystko by było pięknie i cudownie tylko jakoś to się nie klei.

Po pierwsze wszystkie te bikini (i czapeczki) są takie same (no poza Phase 4, bo ta ma czarne a nie czerwone) – czyli jak zgarnąć tonę kasy za zrobienie jednego projektu. Po drugie czapeczki są bardzo durne. Pewno chcieli by coś z głowy spadało, ale jak do tej pory nie zagrałem z taką założoną – bo mi się nie podobają, więc nie mam pojęcia czy faktycznie spadają. Po trzecie durne dzwoneczki i wstążki. Nie pasują (mi i im). Po prostu. Chcieli odnieść się jakoś do świąt, by zestawu nie nazywać czerwone bikini i dodali elementy, które mają się ze świętami kojarzyć. Ale co za dużo to nie zdrowo.

Jedyny dobry (ale nie aż tak dobry) element w tych strojach to pończochy. Może nie wyglądają idealnie, może te buty na obcasie też nie są najlepsze, ale oba elementy to dobry ruch. Gdybym był twórcą tego DLCka, pokusiłbym się o zmianę wzorku na pończochach, w zależności od dziewczyny – ale pewno to już zbyt wielkie koszta.

Trzymam kciuki, że w przyszłość z kolejnym season passem dostaniemy bardziej pomysłowe stroje. Pewno już był jakiś konkurs na design (choć tam ludzie też mają straszne pomysły), a może szykuje się jakiś dobry cross-over (tu zaś kończą się licencje i stroje znikają).

Trzymam kciuki na padzie i patrzę na falujące piersi…

Dead or Alive 6 #1.5

Uwielbiam szkice, a one mnie. Ten wpis miał tytuł …#2, a Mila w obrazku wyróżniającym miała podkreślać, że ten wpis będzie o niej. Że znajdzie się tutaj garść obrazków i że napiszę jaka fajna i radosna jest w Dead or Alive 6.

Ale jak to ze szkicami bywa – leżą. Nie wraca się do nich, a jak już to zmienia w coś innego. Teraz siadam po trochu do grania. Jak już odpalam DoA6, a staram się w miarę regularnie grać, to siadam do gry online. Czasem rzucam padem, a czasem nie. Głównie gram Hitomi i w sumie nadal cudować nie potrafię.

Moje umiejętności doprowadziły mnie do rankingu C+ i po dzisiejszej sesji jeszcze kilka wygranych i będę na B-. Ale to tylko bajki, bo gaci posranych nie ma codziennie i zwykle więcej przegrywam niż wygrywam. Rzekłbym, że norma to tak 30% lub mniej.

Do tego nie siadam do trybu foto. Suknie ślubne są fajne, bo nie przesadzone i zawsze myślę by ściągnąć kilka obrazków, ale jakoś mi się to nie udaje.

Zabrałem się za granie w dwie inne gry. Do tego gdzieś tam próbuję czytać Muminki i jakoś nie lenić się zbyt wiele. To ostatnie zbyt się nie udaje, ale próbować będę nadal.

Kocham te cyfrowe dziewczęta…