Alfa i Omega

Swego czasu zacząłem serię o Final Fantasy XIV. I jakoś nie chce mi się wierzyć, ale to miałby być drugi wpis tej serii więc gdzieś porzucam numerowanie.

Doszedłem do końca dodatku Stormblood. Jak to zawsze bywa pomiędzy tym a następny czekają mnie questy z patchy (tak wiem, bardzo po polsku). Takie uzupełnienie historii a zarazem wprowadzenie do kolejnej fabuły. Do tego jak zawsze na koniec, dostajemy serię Raidów*. Dziś, w miarę krótko o tym 8 osobowym.

Zwykle same chwalebne opinie słyszałem o historii po głównej części Final Fantasy XIV czyli A Realm Reborn. Na razie nie porywa, nie raz nawet nudzi choć ponoć najlepsze przede mną. Tak więc gdy siadłem do zrobienia questu pobocznego i mimo głupiej, banalnej historii bawiłem się całkiem nieźle, poczułem się jakoś głupio.

Wszystko za sprawą małego chocobo Alpha (imię wymyślone chyba na potrzeby FFXIV), żywcem przeniesionego z Chocobo Racing, czy Chocobo Mysterious Dungeon. Przybywa do Eorzei przeniesiony ze swojego świata przez Omegę (takie coś, co sam już nie wiem co to) w celu zwabienia naszego bohatera. Omega to maszyna, więc na podstawie analizy matematycznej się doskonali. Wciąga do stworzonego świata naszą postać i testuje jej umiejętności, podrzucając coraz trudniejsze wyzwania.

Niestety w końcu jej obliczenia zawodzą bo nie bierze pod uwagę uczuć – przyjaźni, oddania, poświęcenia, woli walki. Oczywiście to cechy, które odnoszą się do małego, sympatycznego i słodkiego kurczaka.

Alpha to postać, która najbardziej mnie cieszy w tej historii. Nic nie mówi, gestykuluje a na jego twarzy można przeczytać tonę emocji. Człowiek się cieszy i smuci razem z Chocobem. Tutaj twórcy uderzyli w mój czuły punkt i mimo, że historia jest głupia dzięki jej bohaterom bawiłem się wyśmienicie.

Do tego walki z bossami inspirowane starymi częściami Final Fantasy – pociąg widmo czy obraz z szóstej odsłony nie dość, że cieszą, śmieszą to są wymagające. To także pierwszy raz gdy spotkała mnie taka głupia sytuacja gdy wszyscy wyszli zostawiając mnie samego w walce, z którą nigdy wcześniej nie miałem do czynienia.

Powoli brnę do tego najlepszego dodatku. Tego najlepszego (ponoć) Final Fantasy – w sensie fabularnym. Oczekiwania mam spore i nie wiem czemu wydaje mi się, że się zawiodę.

Aż boję się zabrać do gry…

* może kiedyś pogdybam i spróbuję wyjaśnić (także sobie) czym jest raid.