Ponarzekam bo mogę… #4, figurki, malowanie i youtube

Dziś, gdy piszę tego posta, czyli pewno na długo przed jego opublikowaniem, kolejny raz usłyszałem, że przy malowaniu figurek ludzie często mają problemy z żółtym kolorem. A ja człowiek, który malować nie potrafi zabrałem się za malowanie właśnie takich, gdzie żółty jest jednym z dominujących.

I do chwili gdy pierwszy raz spotkałem się z twierdzeniem o problemach z żółtą farbą, cały czas zastanawiałem się co ja takiego źle robię. Nawet myślałem, że ktoś mi sprzedał dziadowskie, stare (choć co tam może się zepsuć) farbki czy też, że trafiłem na butelkę z jakiejś felernej partii.

Teraz czuję się trochę pocieszony, co nie sprawia że mi łatwiej malować. Myślę tylko – jaki ja durny byłem, że wybrałem akurat armię która jest żółta. I ja wiem, że schemat malowania figurek na pudełku, to nie jest rzecz obowiązkowa, ale gdy wybierałem figurki, które chciałbym pomalować nie czytałem historii świata, tego co to za armia/jednostki, tylko patrzyłem które modele podobają mi się najbardziej.

I tu pojawia się pewien problem. By figurki wyglądały ładnie trzeba je dobrze skleić i ładnie pomalować. Sama rzeźba nie sprawia już tak samo dobrego wrażenie. Nadal uważam, że Infinity, ma bardzo fajne figurki, ale ma także jednego z lepszych malarzy (no miało, bo teraz prowadzi własną działalność, choć dalej maluje dla Corvus Belli).

Nie ukrywam, że po części na figurki do Infinity patrzę przychylnym wzrokiem gdyż mam wrodzoną niechęć do Warhammera – zarówno fantasy jak i czterdzieścika. Do tego przeglądając filmy na youtubie o malowaniu figurek, bardzo ciężko znaleźć taki kanał gdzie, ktoś maluje coś innego niż modele Games Workshop. Nie chcę tu powiedzieć, że się nie da, ale ta brytyjska firma ma wielu miłośników, oraz dobrze wie jak promować swoje produkty. I pewno ich na to stać w porównaniu do wielu mniejszych firm.

Choć tak naprawdę to cholera wie co się na youtubie kryje, może jest tam ktoś kto maluje tylko infinity, ale youtube uparcie nie chce mi takowego pokazać. Tak dokładnie było gdy szukałem pomysłu na zrobienie podstawki udającej asfalt. Gdy nie mogłem znaleźć nic sensownego, postanowiłem poszukać czegoś związanego z przyszłością, sci-fi, cyberpunkiem. Pomysły były ciekawe, ale wymagały dość konkretnych materiałów – choć nie mówię że kiedyś ich nie wypróbuję. W końcu któregoś dnia youtube zaproponował mi dokładnie to czego szukałem i nie rozumiem, czemu gdy szukałem nie mógł mi tego pokazać.

Gdzieś po części prawda jest też taka, że przy okazji malowania sam znajduję sobie powody by ponarzekać. To na siebie, to na otaczający mnie świat. Malowanie to chyba jedno z niewielu zajęć gdzie wiem, że im więcej będę malował tym będę lepszy w te klocki (teoretycznie powinienem, ale kto to wie). Sam potrafię się zachęcać do dalszej zabawy (choć oglądając filmy Brenta z Goobertown Hobbies na youtubie czuję jeszcze większą chęć by siąść z pędzlem i nałożyć farbę na modele), szukam rozwiązań i co ważne wiem kiedy powiedzieć dość.

Tak czuję, że udało mi się znaleźć zastępcze hobby dla MtG. Szkoda, że nie jest tańsze…